Pochwała franczyzy

Żaden wynajęty menedżer nie będzie dbał o biznes tak, jak jego właściciel. Dotyczy to także zakładów wulkanizacyjnych. Inna jest motywacji do pracy jednego i drugiego. Jednak w dzisiejszym świecie, nawet będąc właścicielem warsztatu, warto być częścią większej całości (sieci). „Niezrzeszonych” i dobrze sobie radzących jest coraz mniej.

Dlaczego właściciel jest najczęściej bardziej skuteczny niż menedżer?

Odpowiedź wydaje się prosta. Właściciel dba o swoje, menedżer pracuje głównie dla wynagrodzenia.  W rzeczywistości może to być bardziej skomplikowane.  Pomimo ogromu pracy i energii wkładanej w rozwijanie biznesu właścicielowi może brakować pewnej wiedzy, zwłaszcza z dziedziny zarządzania. Doświadczenie i wiedzę zawodową ma prawdopodobnie większą.  Z kolei menedżer zapewne dysponuje większą wiedzą teoretyczną, ale jego zaangażowanie w firmę jest mniejsze. Niższa jest jego dbałość o środki trwałe czy ludzi, zaś czas pracy w wielu wypadkach ograniczony do formalnie obowiązującego wymiaru. 

Właściciel ma nieograniczoną perspektywę zatrudnienia, zaś menedżer może zostać zwolniony.  Ten aspekt także rodzi określone konsekwencje dla motywacji zarządzającego firma i dla budowania kultury organizacyjnej firmy w długiej perspektywie. Z mojego doświadczenia i obserwacji wynika, że właściciel prawie zawsze „wygrywa” z menedżerem zakładu wulkanizacyjnego.

Producenci opon potrzebują sieci sprzedaży i inwestują w nie.

Powodem tego są przede wszystkim: globalizacja (także marketingu), obrona istniejących udziałów w rynku przed konkurencją i szybki rozwój szeroko rozumianego biznesu flotowego.  Producenci ogumienia budują więc własne sieci i organizują franczyzowe.  W praktyce okazuje się, że na ogół nie są one samowystarczalne finansowo i wytwórcy muszą je dotować. Robią to dziś i będą robić w przyszłości akceptując straty jako koszt kontroli rynku i odpowiedź na zmiany na nim.  Istotne jest jednak to, że systemy franczyzowe okazują się w praktyce efektywniejsze finansowo niż własne sieci dystrybucji. Mniej trzeba do nich „dokładać”.  Kontrola nad siecią franczyzową jest jednak mniejsza.

Nie można zapominać, że sieci franczyzowe organizują nie tylko producenci ogumienia. Istnieje cały szereg sieci niezależnych, wspominając choćby tylko Point S.  Te organizmy nie mają jednak „dobrego wujka”, który wesprze je finansowo. Swój rozwój finansować muszą z własnych pieniędzy i składek, co znacznie ogranicza możliwe do zainwestowania środki.

Co można zyskać na przynależności do sieci?

Lata temu najważniejszą korzyścią była dobra cena zakupu, dziś zalet przynależności do sieci jest więcej.  Do ważniejszych należy wspólna tożsamość (wizualizacja, wyposażenie, logo, kombinezony itp.), bardzo ważna w działaniach marketingowych, dająca zakładom poczucie wspólnoty a klientom poczucie, że zostaną dobrze obsłużeni. Innym benefitem jest możliwość uczestniczenia w biznesie flotowym. Dzisiaj duże floty podpisują wyłącznie ogólnokrajowe kontrakty z gwarancją obsługi na tych samych zasadach w dowolnej lokalizacji.  W naszym zdigitalizowanym świecie ważne jest wsparcie IT. System informatyczny i dostęp do danych pojazdów. Sieć jest w stanie to zapewnić, pojedynczy zakład może mieć z tym problem.  Kolejny profit z bycia w sieci to funkcjonujące w nich systemy szkoleń, zapewnienia jakości a często także gwarancji dla klientów.  Wymienić warto jeszcze preferencyjne warunki na zakup maszyn i wyposażenia a także części samochodowych innych niż opony. Sieci mają większą siłę negocjacyjną ze względu na efekt skali. Na marginesie – ciekawostką jest to, że sieć należąca do jednego producenta rzadko kiedy stara się pozyskać dla swych członków lepsze warunki zakupu ogumienia u innych producentów, zostawiając takie zakupy rynkowi. Zalet z przynależności do sieci jest jeszcze więcej.

A co można stracić?

Za powyższe profity trzeba zapewne zapłacić jakąś cenę. Wbrew pozorom nie jest ona jednak wysoka. Jest nią przede wszystkim pewna utrata wolności i niezależności. Trzeba poddawać się określonej kontroli i obowiązkowo uczestniczyć we wspólnych projektach. Chęć zaglądania przez producentów ogumienia do kieszeni partnerów sieciowych nie jest jednak zbyt duża. Dla wytwórcy liczy się przede wszystkim sprzedaż własnych produktów, a nie zysk z prowadzenia sieci franczyzowej.  Z tego właśnie powodu opłaty franczyzowe w oponiarstwie nie są na ogół wysokie. Sieci oczekują jednak określonej lojalności w stosunku do swoich własnych wyrobów, definiowanej często określonym ich udziałem w całości sprzedaży.

Franczyza w oponiarstwie jest modelem biznesowym przyszłości.

Dla producentów to szansa kontrolowania rynku – mniejszym kosztem, niż w przypadku punktów usługowych będących ich własnością. Będą więc oni dbać o właściwy poziom oferty, reklamę i dostępne dla sieci narzędzia. Spodziewać się tutaj należy dalszego inwestowania.

W mojej ocenie, z puntu widzenia zakładu wulkanizacyjnego, zalety przynależności do sieci znakomicie przewyższają związane z tym koszty. Dlatego warto rozważyć, czy nie związać się (przecież niekoniecznie na zawsze) z jakąś siecią.  Wybór jest spory, bo już teraz mamy do wyboru między innymi Euromaster, BestDrive, Premio, FirstStop czy Driver. A zapewne powstaną kolejne projekty. Rekomendowałbym zapoznanie się z ofertą, warunkami oraz wzorem umowy. Także poznanie ludzi, którzy te sieci organizują, bo w biznesie ludzie dalej są bardzo ważni.  Następnie warto wybrać coś dla siebie i podjąć próbę. Franczyza to połączenie prywatnej własności i przedsiębiorczości z korzyściami wynikającymi z przynależności do większej rodziny. Warto spróbować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *