Czy warto kupować opony z Chin?

Chiny są dzisiaj jedną z największych gospodarek na świecie. Istnieją prognozy, że niebawem może obejmą pozycję lidera. Produkuje się tam wszystko, od najprostszych elementów do najbardziej skomplikowanych technologicznie systemów. We wszystkich branżach przemysłowych, także w naszym ulubionym oponiarstwie. Ogromna część chińskiej produkcji kierowana jest na eksport. W Chinach kupuje cały świat, a niektóre światowe firmy tylko tam produkują.  Wewnętrzny rynek chiński jest też ogromny i czołowi światowi producenci opon mają tam swoje fabryki. Eksport opon z Chin rośnie i niektóre kraje czy wspólnoty krajów wprowadzają ekonomiczne bariery dla tych produktów w postaci ceł. Pomimo tego spotykamy się w Europie z oponami z Chin niemal na każdym kroku i najczęściej są one tańsze niż produkty konkurencji. Czy warto po to ogumienie sięgać? Odpowiedź na takie pytanie nie jest prosta.

Ekonomia

W dzisiejszej globalnej gospodarce koszt produkcji w poszczególnych krajach nie różni się już tak bardzo jak kilkanaście lat temu. Przyjąć możemy, że do produkcji ogumienia potrzebujemy trzech głównych elementów; surowców, energii i pracy (w szczególności ludzkiej).  Surowce są produktami giełdowymi i wszyscy producenci opon płacą za nie mniej więcej te same ceny. Nawet jeśli sami są właścicielami np. plantacji kauczuku. Wyrównują się także ceny energii, przy czym istniejące jeszcze różnice wynikają głównie z podejścia poszczególnych krajów do ochrony środowiska i polityki klimatycznej. Praca w sensie technologicznym (maszyny) też na całym świecie kosztuje mniej więcej tyle samo.  Opowieści o bardzo tanich pracownikach w Chinach też można już dziś włożyć między bajki.  Z tych rozważań wynika, że opony produkowane w Chinach powinny kosztować tyle samo, co te produkowane w innych częściach świata. Potwierdzają to doświadczenia globalnych liderów branży mających w Chinach swoje fabryki. Dlaczego więc oferty na chińskie opony są tańsze?  Otóż chińscy producenci nie zawsze posługują się pełnym rachunkiem ekonomicznym, a dodatkowo eksport opon z Chin wspierany jest subwencjami. Otrzymują je niemal wszyscy chińscy eksporterzy w wysokości od kilkunastu do kilkudziesięciu procent ceny. To właśnie było powodem wprowadzenia ceł importowych na opony z Chin w USA czy w Unii Europejskiej. Wniosek? Kupując tanie opony z Chin wspieramy dalszą światową ekspansję chińskiej gospodarki. 

Marketing

Barierą chroniącą świat przez zalewem tanich opon z Chin jest marketing, a w szczególności oddziaływanie siły marki (brand). Kierowcy mają świadomość, że opony to bezpieczeństwo i najczęściej nie chcą ryzykować powierzania swoich biznesów czy życia rodzin produktom, których nie znają. Tylko dlatego, że są tańsze. Marka, która ma ponad stuletnie tradycje, budzi daleko więcej zaufania niż marka całkiem nieznana, dodatkowo czasem zabawnie brzmiąca.  Pewną rolę odgrywać tu mogą testy opon wykonywane przez niezależne instytucje badające jakość czy też dziennikarzy. Problem polega jednak na tym, że w Chinach funkcjonuje ponad 200 firm produkujących opony, a każda z nich oferuje często więcej niż jedną markę. Można się pogubić.  Co testować i czy za rok opony danej marki będą dalej dostępne?  Budowanie marki i zaufania do niej to długi i żmudny proces. Potrzeba na to przynajmniej dziesięcioleci.  No i tak jak w ogóle z fenomenem zaufania: buduje się je trudno a traci łatwo. Wystarczy jedna „wpadka” jakościowa. A nie mając za sobą mocy marki pozostaje konkurowanie ceną. Aby móc zaoferować dobrą cenę firmy chińskie na ogół nie prowadzą szerokich kampanii promocyjnych czy reklamowych, kosztujących często kilka procent wartości sprzedaży. Cena ma załatwić wszystko.

Technologia

Nie jest prawdą generalna teza, że opony produkowane w Chinach są złej jakości.  W niektórych kręgach uważa się, że wyrażanie takich opinii jest w dobrym stylu.  Tymczasem przyjęte w ten sposób uproszczenie jest zbyt duże.  Chiny nie są już krajem taniej siły roboczej.  Dziś walczą o światowe przywództwo technologiczne i mają na tym polu wiele sukcesów.  Pomaga w tym rozwinięta nauka materiałoznawstwa czy światowe szpiegostwo przemysłowe.  Niektórzy chińscy producenci potrafią dziś zrobić bardzo dobre opony. Inni jednak robią jakościowo marne.   A jak odróżnić jedne od tych drugich? Tu jest prawdziwe ryzyko.  Ogrom różnych nieznanych marek kusi głównie niską ceną. Pewną wskazówką może być to, że te lepsze i już nieco się ceniące chińskie marki nie są już wcale najtańsze.

Logistyka

Pewną barierą dla dalszego rozwoju sprzedaży opon wyprodukowanych w Chinach, a sprzedawanych na innych kontynentach jest transport. W szczególności jego koszt i elastyczność łańcucha dostaw. Liderzy branży już dawno stwierdzili, że produkowanie w Chinach by dostarczać później np. do Europy jest kosztowne. Może nawet zbyt drogie.  Pomijając już aspekt konieczności walecznego stawiania czoła nieprzychylnym opiniom, że ta sama marka opon „Made in China” i „Made in Europe” to nie to samo. Dodatkowym aspektem są zamówienia na kilka miesięcy wcześniej czy dostawy cało kontenerowe.  Niektórzy z chińskich producentów rozwiązują te kwestie prowadząc dystrybucję poprzez nominowanych przedstawicieli / agentów. Inni idą na całość inwestując w produkcję poza Chinami. Znamiennym jest to, co dzieje się teraz w Serbii. Poza „tanią” fabryką Michelina powstają tam nowe zakłady producentów chińskich. A przyznać należy, że lokalizacja w Serbii ma wymiar strategiczny. Otwiera drogę do klasycznie rozumianej Europy, ale także na wschód, z Rosją włącznie.

Opony „ciężarowe”

W Unii Europejskiej kilka lat temu wprowadzono cła na importowane z Chin opony do pojazdów użytkowych. Prawdopodobnie przy podejmowaniu tej decyzji pewną rolę odegrało lobby firm bieżnikujących opony ciężarowe.  Sytuacja była istotnie kuriozalna. Nowe opony z Chin były oferowane w podobnych cenach jak opony bieżnikowane. Jeśli popatrzymy na tą sytuacje przez pryzmat licencjonowanych przewoźników międzynarodowych, to dla nich nie miało to większego znaczenia.  Tutaj poza ceną „oponokilometra” ważna jest pewność i niezawodność. Koszt awarii samochodu na autostradzie na przykład we Francji jest tak ogromny, że nikt raczej nie ryzykuje „taniości”. Zarządzający takimi flotami twardo negocjują ceny, ale wybierają wyłącznie produkty sprawdzone. Inaczej jednak wygląda sytuacja małych flot lokalnych, a zwłaszcza np. pojazdów używanych na placach budowy. Ze względu na mechaniczne uszkodzenia naprawy i wymiany ogumienia są tu częste i można zrozumieć, że wybór tutaj idzie czasem w kierunku produktów tańszych, a więc bieżnikowanych czy nowych chińskich. A jeśli stoję przed dylematem bieżnikowana czy nowa (nawet chińska), to ta „nowa” kusi trochę bardziej.  Czas pokazał, że po czasowym spadku sprzedaży opon ciężarowych importowanych z Chin, rynek ten ponownie się odbudowuje. Wprowadzenie barier celnych nie pomogło też jakoś wyraźnie na dłuższą metę europejskim firmom bieżnikującym opony ciężarowe.

Opony do samochodów osobowych

Ten rynek wygląda zupełnie inaczej. Choć i tu wprowadzenie ceł importowych w USA nie wyeliminowało chińskich graczy z amerykańskiego rynku. Co prawda istotnym kłopotem dla klienta jest odróżnienie dobrych chińskich produktów od tych słabszych, ale można tu liczyć na wsparcie dystrybutorów i serwisów ogumienia.  Tutaj ponownie pojawia się ekonomia. Bardzo często dystrybutorzy i garaże generują na oponach chińskich znakomicie większe marże niż na oponach marek premium. Znanych i pożądanych, ale wszechobecnych na przykład na wszelkich portalach i sklepach z oponami. Tu zarobek jest ograniczony dużą konkurencją.  Dołożenie starań by przekonać niezorientowanego klienta do opony mniej znanej, ale tańszej, zaowocować może większym własnym profitem.  Trzeba mieć nadzieję, że dystrybutorzy i serwisy oponiarskie rekomendują rzeczywiście produkty dobre jakościowo. W końcu są fachowcami i mają do czynienia z tymi produktami na co dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *